German Open 2019

German Open 2019

Levico Terme, południe Europy, słoneczna Italia, taaa… Miały zacząć się w sobotę, dniem treningowym. Wszystkie prognozy zapowiadały deszcz i burze przez cały tydzień. Te bardziej optymistyczne. Zwykłe (meteo.it) wieściły apokalipsę i opady śniegu. Mało optymistycznie, większość była za odwołaniem zawodów, ale organizatorzy byli nieugięci.

W związku z tym, że German Open miał być treningiem przed Mistrzostwami Polski i chcieliśmy poznać teren, życzeniowo założyliśmy, że są szanse na dwa krótkie taski. Takie przedłużone zloty przed burzą. I w poniedziałek pojechaliśmy.

We worek na startowisku wyglądało to tak… (Igor pierwszy z lewej)

Co kilkadziesiąt minut chmury rozstępowały się na chwilę i w oddali prześwitywała dolina. Nie pamiętam kiedy miałem mniejszą ochotę na start. Ostatecznie 30km task jakimś cudem udało się przelecieć 7 pilotom. Reszta padła po dłuższym lub krótszym zlocie w chmurach. Czyli zgodnie z założeniami.

Można odpalać, chwilowo…

Następny dzień dawał nadzieje na dłuższe okno pogodowe, więc organizatorzy wywieźli nas autobusami już koło 9. To znaczy, taki był plan, ale autobusami powozili Włosi. Sympatycznie, ale punktualność można sobie wyobrazić. Koniec końców organizatorzy rozłożyli konkretniejszy, 52km task. Po ostatnim punkcie zacieniło dolinę, zrobiło się atermicznie i wyglądało że mając 20km do końca, odpalamy na ostatni desperacki lot pt. „kto bliżej mety”. Nie uwzględniłem że 2-rzędówki szybują jednak inaczej i nie skaczemy żeby zrobić maksymalną odległość, tylko czołówka zaczyna dolot do mety. Jeszcze nie przestawiło mi się w głowie z enC. Po drodze faktycznie nic nie nosiło, z braku wiary nie oszczędzałem wysokości po drodze i ESS zrobiłem, ale nie doleciałem do mety. Zabrakło 190 metrów. Następnym razem rzucę trackerem 😉

Na starcie gładki beton 😉

Potem było lepiej. Taski 57 i 39km. Trochę kontrowersji i pretensji do organizatorów, że zdjęli kary za przekraczanie limitu wysokości i brak reakcji na latanie w chmurach. Ostatecznie kary przywrócono, a chmury można było omijać. Przynajmniej część próbowała. Z „Meru Team Poland” 😉 Arek w 3 tasku 39, ja w 4 – 38. Finalnie w klasyfikacji Serial skończyłem na 6 miejscu, Arek 11 (choć gdyby doleciał do mety w ostatnim tasku miał szanse na pudło), Igor 19, Janek 21. Ogólnie zawody bardzo mocno obsadzone. Było tylko kilkanaście nie 2-rzędówek na 115 glajtów. I o ile dobrze policzyłem 63 glajty klasy CCC czyli absolutnych żylet. Na Mistrzostwach Polski proporcje będą raczej odwrotne i będzie więcej fasolek.

jest warun

Podsumowując – przyjechaliśmy, polataliśmy, przyjedziemy znowu. Okolica śliczna: góry, jeziora i urocze wąskie uliczki. Czuć klimat Włoch. Na PPO planujemy większe zwiedzanie, jadą nie – latacze 🙂

Więcej zdjęć wisi na insta 🙂

Film Chrząszcza jak to wyglądało z powietrza: German Open